poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Prorok Codzienny

News
NIEWINNY ZA KRATKAMI?

     Dokładnie dwa dni temu informowaliśmy państwa o zarzutach postawionych trzem czarodziejom w sprawie zeszłorocznego porwania Christophera i Hiacynty Selwynów. Dziś wiadomo, że żaden z aresztowanych nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.
Parcival H. - pracownik Ministerstwa Magii napisał do naszej redakcji krótkie oświadczanie.
"Czuję się oszukany i napiętnowany. Ministerstwo chwyta się czegokolwiek by uciszyć sprawę! Selwyn wymyślił to wszytko. Jestem niewinny i będę się bronić do skutku. Jestem wdzięczny wszystkim, którzy we mnie wierzą. Mam ich wsparcie i świetnego prawnika!" - oświadczenie Percivala H.
Trzeba przyznać, że oświadczenie jest krzykiem rozpaczy. Ministerstwo odpowiedziało nam jedynie, że aresztowania były wynikiem zarówno zeznań jak i dochodzenia przeprowadzonego przez grupę Aurorów i Brygadę Uderzeniową.
"Dla mojego oddziału jest to sprawa priorytetowa. Od miesięcy szukamy powiązań miedzy  różnymi czarodziejami i mugolami a porwaniem. Śledztwo trwa, a wyrok jeszcze nie zapadł."  - powiedział krótko Samuel Wright, zajmujący się dochodzeniem pracownik Brygady Uderzeniowej, zapytany dziś o podstawy zatrzymania Percivala H.
"Nie wykluczamy kolejnych aresztowań." 
Czy Ministerstwo nie zabrało się do "robienia porządku" zbyt ostro? 

wtorek, 10 lipca 2018

Prorok Codzienny

News
PIERWSZE ZARZUTY POSTAWIONE

Sprawa porwania Christophera i Hiacynty Selwynów wyraźnie ruszyła. 13 marca postawiono zarzuty trzem czarodziejom. Wszyscy przebywają już w areszcie w Azkabanie. Jeden z nich jest pracownikiem Ministerstwa Magii. Nikt jednak nie ujawnia jakie dokładnie oskarżenia dotyczą Percivala H. 

"Percival H., Fergus F. Sebastian M. zostali zatrzymani w areszcie. Postawiono im zarzuty utrudniania przebiegu śledztwa, składania fałszywych zeznań oraz udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i porwaniu." ~Treść oświadczenia Ministerstwa Magii

Nie znamy jeszcze żadnych szczegółów, ani tego jaki wkład w porwanie Selwynów miał którykolwiek z nich. 

Prorok Codzienny

News>Edukacja>Hogwart
Bal wiosenny w Hogwarcie!
"Hogwart wie, co to znaczy rozmach"

_________________________________________

Informacje są już potwierdzone, więc: Szanowne Czarownice i Szanowni Czarodzieje, oto mamy zaszczyt ogłosić, że wraz z rozpoczęciem kwietnia w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie zrobi się bardzo głośno. Grono pedagogiczne postanowiło zorganizować duże przedsięwzięcie - Bal Wiosenny. Zapewne zapytacie - co? kto? dlaczego? Już śpieszę z odpowiedzią. 

35 letnia profesorka - Annie Loretta Hoover (z domu Foster), żona znanego redaktora muzycznego Clyde'a Hoovera od początku swojej obecności w gronie nauczycielskim Hogwartu (a uczy tam już 10. rok) wzbudzała nie małe zamieszanie. Na łamach Proroka wspominaliśmy kiedyś o pomyśle Hoover aby wszystkie zajęcia z Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami odbywały się w Zakazanym Lesie (pomysł oczywiście nie przyjął się z powodu stanowczego sprzeciwu rodziców) lub gdy trzy lata temu zaproponowała (wykraczając poza swoje kompetencje zawodowe) by w Hogwarcie zajęcia muzyczne były bardziej popularyzowane, ponieważ aktualnie traktuje się je bez należytej uwagi. 

Nareszcie Hoover dopięła swego, a jej pomysł został entuzjastycznie przyjęty przez pozostałych nauczycieli.

"Uważam, że pomysł jest bardzo dobry. Dawno w naszej szkole nie działo się nic podobnego, a doby sposób by połączyć naukę z... zabawą. Pamiętam panią Hoover z czasów gdy była podopieczną mojego domu. To bardzo energiczna osoba, powiedziałabym - niezastąpiona w tej szkole." - komentuje zastępca dyrektora, nauczycielka transmutacji - Clarissa Powell 

Zabawa kosztem bezpieczeństwa

Impreza ma odbyć się w Zakazanym Lesie. Tak, dobrze przeczytaliście, potańcówka dla uczniów urządzona w sąsiedztwie do jednego z najniebezpieczniejszych obszarów Wielkiej Brytanii. Do tej pory rodzice nie wysyłali sów ze skargami do dyrektora w tej sprawie. Możliwe, że po tym artykule się to zmieni, ponieważ jak wiemy z historii szkoły uczniowie nie zawsze są tam pod czujnym okiem nauczycieli a wypadki śmiertelne w zakazanym lesie na przestrzeni lat można by długo wyliczać.

Środkiem ostrożności ma być fakt, że na bal wstęp mają uczniowie który ukończyli 15 lat. Według profesor Hoover "wiek ten jest gwarancją dojrzałości i roztropności dzieci, które zdają sobie sprawę z niebezpieczeństw panujących w lesie. Z pewnością będą ściśle trzymać się wyznaczonych i zabezpieczanych ścieżek."
Redakcja Proroka nie wątpi w roztropność dzieci, a raczej w nieprzewidywalność magicznych stworów...

Okazja do wyprawienia balu jest, jak zapewnia nas organizatorka, "niebywale wyjątkowa".

Otóż w momencie pierwszej wiosennej pełni Księżyca możemy być świadkami wykluwania elfów. Hoover dodaje, że zjawisko to nie ma miejsca co roku, ponieważ dużą rolę odgrywa również położenie Marsa i Wenus.

"Zakazany Las jest aktualnie jedną z największych kolonii elfów w kraju i wydaje mi się, że moją rolą jako nauczyciela jest zapoznanie uczniów z tak ciekawym zjawiskiem zwłaszcza, że ma miejsce w pobliżu szkoły." - dodaje Annie Hoover

Goście z kontynentu
Hogwart postanowił nawiązać zagraniczną współpracę nostalgicznie wspominając przyjaciół z czasów świetności Turnieju Trójmagicznego. Akademia Magii Beauxbatons mieszcząca się w południowej Francji przyjęła zaproszenie profesor Hoover i delegacja uczniów z tamtejszej placówki weźmie udział w balu oraz kilkutygodniowych badaniach na terenie Zakazanego Lasu. 
Nie znamy jeszcze szczegółów, ale Beauxbatons planuje przyjazd szkolnej grupy muzycznej oraz co najmniej 15 uczniów specjalizujących się w magizoologii. 
Jak widać Hogwart wie co to rozmach i gościnność... Najłatwiej zyskać sympatię czarodziejów innych narodowości pokazując im wszystkie nasze tajemnice i oddając cały dorobek. Niestety nie wiele da się już zdziałać w tej sprawie, ponieważ podczas ostatniego posiedzenia Rada Nadzorcza Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie przyjęła pomysł organizacji Balu Wiosennego bez zająknięcia. 

Delegacja Ministerstwa

Kilkoro urzędników ministerstwa również może pochwalić się zaproszeniami na Bal Wiosenny. Z naszych informacji wynika, że takowe otrzymali: Neil Harris - szef Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów oraz jego zastępca Benedykt Selwyn, Delmar Mobley - szef Wydziału Magicznej Edukacji, Victor Hewlett szef Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów a także kilku urzędników Departamentu Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami z Markiem Thompsonem na czele.

Wszystkie światła na Hogwart
Jestem pewna, że ciekawi was kto zagra na balu. Najwyraźniej zespół muzyczny nie wystarczy uczniom do dobrej zabawy i konieczne było wynajęcie znanego piosenkarza Matta MacLeay'a. Pochodzący ze Szkocji muzyk to absolwent Hogwartu. Niedawno skończył 22 lata a już może pochwalić się międzynarodową sławą, a jego piosenki zajmują pierwsze miejsca na listach Czarodziejskiej Rozgłośni Radiowej.
"To prawdziwy fenomen. Matt łączy w sobie to za czym przepada większość słuchaczy. Jest naturalny, czerpie z folkloru, w swoich tekstach mówi o uczuciach. Ciężko go krytykować, ponieważ jest świetnie wykształconym muzykiem." - komentuje Phill Patten z CRR
Bal ma się odbyć 2 kwietnia. Cała redakcja Proroka życzy uczniom dobrej zabawy, a rodzicom jak najmniej stresu z tym związanego. Wszyscy mamy nadzieję, że bal przebiegnie bez komplikacji.



sobota, 21 października 2017

Prorok Codzienny

News>wywiad


Chistopher Selwyn
"O strachu, niebezpieczeństwie i Ministerstwie Magii"


_________________________________________

Christopher Selwyn
     Christopher Selwyn, wiceszef Departamentu Edukacji, kilka miesięcy temu padł ofiarą porywaczy. On i jego żona przez półtora miesiąca nie dawali znaku życia. Dla opinii publicznej najbardziej zastanawiającym był fakt, że wydarzenie to miało miejsce kiedy w Ministerstwie Magii rozpętała się dyskusja na temat zajęć mugoloznawstwa, a co za tym idzie dzisiejszej roli osób niemagicznych w społeczeństwie czarodziejów.
Po wielu próbach i miesiącach oczekiwań Christopher Selwyn pragnie przełamać zmowę milczenia i publicznie wyjaśnić przebieg całego zdarzenia, późniejszego śledztwa, a także wyjawić czy powinniśmy obawiać się najgorszego... 

"Jest to sprawa ogromnej wagi, ponieważ moje porwanie było niejakim zamachem na ministerstwo" - Christopher Selwyn dla Proroka Codziennego
Pracownik redakcji: Dzień dobry panie Selwyn. Jestem szczególnie zadowolona, że zgodził się pan w końcu na rozmowę z naszą gazetą.
Christopher Selwyn: Od początku wiedziałem, że muszę o wszystkim opowiedzieć, jednak uporządkowanie całej sprawy zajęło sporo czasu. Musiałem także skonsultować wszystko z moimi przyłożonymi, ponieważ porwanie mnie i mojej żony miało wiele wspólnego z działaniami ministerstwa Magii.
PR: A więc rzeczywiście! Niesłychane... Skoro wspomniał już pan o swojej żonie Hiacyncie. Czy ona również uważa za dobry  pomysł na ten wywiad?
CS: Przyznam że z początku była bardzo sceptyczna. Nie chciała narażać mnie i całej rodziny na publiczną ocenę.  Nasza córka chodzi jeszcze do szkoły, większość krewnych pracuje w ministerstwie... Oboje baliśmy się nierzetelnego wywiadu, dlatego  długo ubiegałem się u redakcji Proroka o konieczność autoryzacji. Dzięki temu możemy dziś spokojnie porozmawiać.
PR: ...
CS: Całe zdarzenia z naszym porwaniem nie wpłynęło dobrze na moja żonę, ale jest pod opieką rodziny i lekarzy. To delikatna kobieta.
PR: I na pewno nie jest wilkołakiem jak podawały ostatnio niektóre osoby?
CS: (śmiech) Oczywiście, że nie. To jakiś dziwny wymysł. Te wszystkie informacje, jakieś rzekome listy były zafałszowane.
PR: W takim razie...Może przejdziemy już do sedna. Co takiego wydarzyło się w Dolinie Glen Coe?
CS: Razem z żoną wybraliśmy się jesienią na tygodniowy urlop. Planowaliśmy to od dawna. Niestety niefortunnie jego termin pokrył się z dyskusją na temat obowiązku mugoloznawstwa w Hogwarcie. Ci który mówią, że próbowałem uciec od tematu są w dużym błędzie. Chciałbym przypomnieć że jako wiceszef mam nad sobą szefa Wydziału Edukacji [Delmar Mobley - red.] i to on wyraził zgodę na mój wyjazd biorąc na siebie cały wydział.
PR: Jednak po pana zaginięciu wstrzymano wszelkie prace. Czy ministerstwo chciało zamieść sprawę pod dywan przy pierwszej sposobności?
CS: Nie sądzę. Po prostu...szok związany z tym zaginięciem i domniemanie przyczyn sprawiło że prace Komisji zawieszony.
PR: O którym domniemaniu pan mówi?
CS: Chodzi o powiązanie całej sprawy z przeciwnikami mugoli, a ściślej mówiąc mugoloznawstwa. Chociaż brzmi to trywialnie kryje się za tym coś bardzo niepokojącego.
Kiedy przebywaliśmy w Glen Coe urządzaliśmy z żoną wędrówki w góry. Nocowaliśmy w tamtejszym pensjonacie Był prowadzony przez mugoli, ale często pomieszkują tam czarodziej, już wcześniej tam bywałem. Jednego wieczoru postanowiliśmy zanocować jednak na łonie natury. Jak się później okazało była to fatalna decyzja. Obudziliśmy się w zupełnie innym miejscu. Nie byliśmy skrępowani Myślałem że to napaść po prostu rabunkowa, ale... zastanawiało mnie to, że chociaż rzuciłem zaklęcie zwodzące...ktoś nas odnalazł więc na pewno nie byli to mugole.  Zamknięto nas w jakiejś piwnicy z małym okienkiem, oczywiście nie dało się przez nie wydostać.
PR: Kim byli ci porywacze?
CS: Tego nie wiem, bo nigdy nikt z nich nie pokazał twarzy.
Zaraz gdy się ocknęliśmy ktoś zszedł na dół. Były to dwie, zamaskowane osoby, nie dało się też rozpoznać konkretnych głosów.
PR: Czego od was chcieli?
CS: Nie mogli należeć do żadnej dobrze zorganizowanej grupy...tak myślę. (chwila ciszy) Gdyby tak było nie popełniliby tylu błędów.
Wydaje mi się, że nasłuchali się sporo o tym, że mam podobno antymugolskie poglądy...
PR: A ma pan?
CS: Nie, nie mam.
Porywacze chcieli mnie przekonać, żebym zaczął pracować w ministerstwie w charakterze ich człowieka...i dążyć do zupełnego usunięcia mugolaków ze szkół...nonsens. W każdym razie mieli bardzo dalekosiężne plany. Nie zgodziłem się...co chyba ich zdziwiło, dużo obiecywali.... Na początku nie byli agresywni, podali nam jedzenie i kazali wszystko przemyśleć...Tylko, że po tygodniu chyba zaczęli się niecierpliwić. Zaczęły się groźby, mówili że nas zabiją, że musimy się zgodzić, że podstawią za nas sobowtóry. Hiacynta ciężko to znosiła... Potem nas ogłuszyli i oślepili. Oczywiście odebrano nam różdżki, wspominałem o tym?
Momentem krytycznym było to jak zaczęli grozić Hiacyncie. Mówili że ona nie jest potrzebna, że mnie wypuszczą a ją zostawią jako zakładniczkę. Musiałem zacząć działać. Niestety pierwsza próba ucieczki była zupełnym niepowodzeniem.
PR: Porywacze musieli być wściekli.
CS: Taak...wydaje mi się, że ich plany też nie do końca szły po ich myśli. Mieli przecież zamiar znacznie wpłynąć na ministerstwo, a moje zaginiecie wcale nie przyniosło oczekiwanych rezultatów.
Wtedy...zabrali Hiacyntę na tortury....(dłuższa cisza). Nie wiem czy kiedykolwiek czułem podobną wściekłość i bezradność.
PR: W takim razie użyto przeciwko pana żonie zaklęcia niewybaczalnego?
CS: Tak, kilkukrotnie i nie tylko w stosunku do niej. Wydaje mi się na na początku mieli duże opory przed użyciem czarnej magii...ale jednak zrobili to. Wiem że padło zaklęcie uśmiercające, całe szczęście chybione.
PR: Czy to wtedy gdy udało wam się uciec?
CS: Tak...To chyba chyba ostatnia szansa na ratunek. Nie chce opisywać wszystkiego w szczegółach.... właściwie to tę części widzę jak przez mgłę.... Pomagałem biec żonie, bo była bardzo osłabiona... kiedy udało nam się wydostać z piwnicy uciekaliśmy kawałek lasem żeby móc bezpiecznie się teleportować.
PR: ...Faktycznie traumatyczna historia. Jak zareagowała rodzina i jak przebiegało śledztwo?
CS: Wszyscy pytali czy porywaczami byli śmierciozercy...czy chodziło o politykę czy może o pieniądze. Wtedy myślałem tylko o tym jakie mamy szczęście, że udało się nam wrócić do domu. Najchętniej zamknąłbym się wtedy w czterech ścianach... Niestety trzeba było zabrać głos. Hiacynta potrzebowała wsparcia rodziny dużo bardziej ode mnie...był to okres Bożego Narodzenia i mieliśmy okazje spotkać się z córką.
Istniało zagrożenie, że ktoś będzie nas szukał albo przygotowywał zemstę, teraz to zagrożenie  niby minęło, tak przynajmniej uspokaja nas ministerstwo...ale nie zniknęło zupełnie.
Trzeba było jednak zabrać głos, nie chciałem robić z tego sensacji, więc dałem pracować ministerstwu, aurorom i Brygadzie Uderzeniowej. Złożyłem obszerne zeznania. Powiedziano mi wtedy, że w okolicy Glen Coe zdarzały się wypadki z udziałem czarodziejów i mugoli. Nie wiem, czemu nikt wcześniej nie reagował (wzdycha).
PR: Jakie "wypadki" ma pan na myśli?
CS: Kilka dni przed naszym porwaniem doszło tam do zajścia z użyciem czarów, więcej nie wiem. Niestety do tej pory nie ustalono gdzie nas przetrzymywano, który był to dom, jaka piwnica. Byłem zapewniany że śledztwo nie zostanie przerwane. Niestety w zaistniałej sytuacji nie można pociągnąć nikogo do odpowiedzialności. Nie chcemy jednak by ci czarodzieje czuli się bezkarni. Każdy jest w obowiązku udzielenia informacji jeśli takowe posiada. 
Jest to sprawa ogromnej wagi, ponieważ moje porwanie było niejakim zamachem na ministerstwo, chęcią wpłynięcia na jego decyzje siłą oraz próbą wprowadzenia do niego szpiega. Kolejnym zarzutem jest użycie zaklęć niewybaczalnych. Tym ludziom grożą bardzo poważne konsekwencje.
PR: Na jakim etapie jest w takim razie śledztwo?
CS: Niestety ale nie jestem informowany o wszystkim. Jest pewnie krąg osób podejrzewanych, ale według mnie nie znajdują się tam osoby winne.
PR: Czyli jednak podejrzewa pan kogoś konkretnego
CS: Nie, nic z tych rzeczy, po prostu miałem okazję zapoznać się z historiami tych osób i odnoszę wrażenie, że nikt z nich nie jest faktycznym sprawcą. To wyłącznie moja subiektywna ocena. Trzeba dać pracować ministerstwu i, powtórzę się, oczywiście informować je o wszelkich rzeczach, mogących przyczynić się do znalezienia sprawców.
PR: Uważa pan że sprawcami mogli być Strażnicy Czystej Krwi?
CS: Mało wiem na temat tego ugrupowania, nie mogę niczego stwierdzić. Z tego co pamiętam ich działalność na wyspach jest raczej spekulacją niż potwierdzonym faktem.
PR: A więc Śmierciożercy?
CS: (wzdycha) Tego też nie mam na myśli. Możliwe że to nowa grupa lub pojedyncze osoby, fanatycy, nie wiem. Prawdopodobnym wydaje się, że pracowali na własną rękę, bo ich poczynania były dość.. niepewne. Osobiście wątpię by było to zlecenie, ale nie wykluczamy niczego.
PR: Uważa pan się szczególnie zagrożony? Martwi się pan o rodzinę?
CS: Oczywiście, że się martwię, ale myślę, że nie jestem w większym niebezpieczeństwie niż każdy czarodziej o tolerancyjnych poglądach. Teraz na pewno będę bardziej czujny i podejrzliwy, więc wolę ostrzec innych.
Sporo porywaczom zależało na wpłyniecie na Ministerstwo Magii i Hogwart, sądzę, że pracownicy obu placówek powinni być bardziej uważni. Wszyscy jesteśmy w niebezpieczeństwie. Ktoś, gdzieś planuje teraz jak najskuteczniej wpłynąć na nas, w jaki sposób podkreślić różnice między czarodziejami.
PR: Czy nie wysuwa pan zbyt pochopnych wniosków...? Czy nie jest to już sianie paniki.
CS: Myślę, że mówiłbyś coś innego po dwóch miesiącach spędzonych w czyjejś piwnicy. Uważam, że społeczeństwo czarodziejów nie jest tak bezpieczne jak może mu się wydawać.
PR: Serdecznie dziękuje za rozmowe. Z pewności da wiele do myślenia naszym czytelnikom.
Christopher Selwyn: Również dziękuję.

     Jak widać sprawa zaginięcia Selwynów oraz mugoloznawstwa w Hogwarcie są ze sobą powiązane. Śledztwo wciąż trwa, a Ministerstwo apeluje by każdy kto posiada jakiekolwiek informacje lub podejrzenia związane ze sprawą MUSI jak najszybciej przekazać je wyższemu szczeblowi. Najwyraźniej całe zdarzenie traktowane jest bardzo poważnie. Może to sugerować, że faktycznie istnieje pewne zagrożenie, ale prawdopodobnie takie samo jak do tej pory... Szanse na to, że zostaniemy porwani przez Śmierciożeróców są jak to, że Armaty z Chudley'a wygraja mistrzostwa ligi lub, że w Anglii zamiast na miotłach czarodzieje zaczną latać na dywanach.


niedziela, 18 września 2016

Prorok Codzienny

News>Pilne


SELWYN PRZERYWA MILCZENIE
_________________________________________


     Porwanie małżeństwa Christophera i Hiacynty Selwynów miało miejsce zeszłorocznej jesieni, a w okolicach Bożego Narodzenia udało im się uciec z rąk porywaczy. Tuż po tych wydarzeniach Christopher Selwyn oznajmił, że wkrótce podzieli się wszystkimi informacjami z Ministerstwem Magi i opinią publiczną. Niestety cały czas nie było żadnych rzetelnych informacji ze strony Selwynów. Utrzymywała się pogłoska o przetrzymywaniu przez grupę antymugolskich ekstremistów z prawdopodobnym udziałem Strażników Czystości Krwi.
Biuro Aurorów również nie udzieliło nam informacji. Społeczeństwo zaczyna domagać się prawdy! W zeszłym tygodniu grupa młodych czarodziejów rozdawała na Ulicy Pokątnej ulotki krytykujące ministerstwo z nagłówkiem "CZY CZUJESZ SIĘ BEZPIECZNIE?"
     Teraz wszystko może się zmienić! Christopher Selwyn zgodził się na udzielenie wywiadu i w najbliższym czasie ukaże się ona na łamach naszego pisma.

"Sprawa wymaga wyjaśnienia. Chciałbym, żeby wszyscy zdali sobie sprawę z wagi problemu" ~ pierwsza publiczna wypowiedź do dziennikarzy Christophera Selwyna od czasów porwania
Pytaniem pozostaje, dlaczego tak długo zwlekano z poinformowaniem magicznego społeczeństwa? Czy starano się ukryć niewygodne fakty i zacierano ślady? A może Ministerstwo Magii jest szantażowane?

O tym już wkrótce. 

czwartek, 28 stycznia 2016

Prorok Codzienny

News>Pilne
SELWYNOWIE ODNALEZIENI
Kim są PORYWACZE?
_________________________________________

Wczoraj, około godziny 22 otrzymaliśmy informację, że Christopher Selwyn i jego żona Hiacynta pojawili się w rodzinnym domu w Upper Flagley. Redaktorzy Proroka pracowali całą noc, alby dostarczyć rzetelnych informacji naszym czytelnikom.
Christopher Selwyn wraz ze swoją żoną zaginął ponad miesiac temu podczas tygodniowego pobytu w dolinie Glen Coe. Był przetrzymywany prawdopodobnie przez grupę antymugolskich ekstremistów. Niektórzy dopatrują się tu udziału Strażników Czystości Krwi, jednak tej informacji nie możemy potwierdzić.
Wkrótce sam Selwyn ma zeznać co działo się i kto stał za porwaniem. Dziś wiemy, że prawdopodobnie chodziło o słynną sprawę z Wydziału Edukacji dotyczącą wprowadzenia obowiązku mugolozanwstwa. Podobno usiłowano wywrzeć presję na Christopherze Selwynie. Porywacze sądzili, że może mieć on podobne do nich antymuglskie skłonności i chętnie poprze ich "racje". Najmłodszy z rodziny Selwynów znany jest jednak jako osoba tolerancyjna, prawdopodobnie stąd wynika tak długi okres przetrzymywania rodziny, oprawcy z pewnością usiłowali zmian w jego pamięci oraz użycia zaklęcia Imperiusa.
Całe wydarzenie miało również sparaliżować ministerstwo i zasiać ziarno strachu w naszym społeczeństwie.
Brygada Uderzeniowa wstrzymuje się z oficjalnym oświadczeniem jednak słyszeliśmy, ze grupa była namierzona i rozpracowywana. Biuro Aurorów nie udzieliło żadnego komentarza.

Christopher Selwyn jest cały i zdrowy, jego żona powoli dochodzi do siebie.

środa, 16 grudnia 2015

Prorok Codzienny

Selwynowie a Ministerstwo?
dla Proroka Codziennego - Amanda Bittern
4 najpopularniejsze teorie dotyczące zaginięcia Christophera Selwyna i jego żony
_________________________________________________________
"Minęły już dwa tygodnie od zaginięcia Christophera Selwyna i jego żony. Cały czas nic nie wiadomo o tym gdzie są i czy żyją. Nie nawiązali kontaktu z rodziną." - informacja z ostatniego wydania Proroka
Prorok Codzienny na bieżąco informuje swoich czytelników o tym ciągłym "braku informacji". Rodzina pana Selwyna twierdzi jednak, że komunikat o zaginięciu został już zepchnięty na ostatnią stronę, w boczną kolumnę między nekrologi a porady Doktor Meduzy, tuż obok krzyżówek. Skandal!
Nie wiem czy rodzina Selwyn docenia ile starań wkładamy w chęć pomocy, (chociaż osobiście jestem przekonana, że starania te i tak są zbyt duże) ale wygląda na to, że życie całego społeczeństwa powinno kręcić się wokół tej "tragedii".
Czy na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat zaginiecie jakiegokolwiek czarodzieja aż tak zatrząsnęło naszym życiem? Otóż nie. Łatwo możemy postawić tezę, według której ministerstwo ma związek z zaginięciem małżeństwa Selwynów.
W dzisiejszym artykule postaram się opisać kilka teorii, które mają na celu wytłumaczenie obecnej sytuacji.
(dziękuję czytelnikom za wszystkie listy przesłane do naszej redakcji).


1. Benedykt Selwyn finansowo wspiera Ministerstwo Magii.
Słynący z dużego majątku Benedykt Selwyn (lat 68), wiceszef Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów (czarty po Ministrze Magii najwyższy urząd w ministerstwie) od zawsze mieszał sie w sprawy polityki. W młodości związany z Departamentem Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów szybko wzbił się na szczyt (z pewnością za sprawą rodzinnych konszachtów). W czasie kadencji Domhnalla Dubh'a pełnił funkcję przewodniczącego Międzynarodowego Urzędu Prawa Czarodziejów. Później awansował na szefa całego departamentu. W tym czasie wprowadził do ministerstwa swojego najstarszego syna Wilberta Selwyna (lat 42). Później przeniósł sie do Departamentu Przestrzegania Prawa, a w wielu zaledwie 55 lat został mianowany sędzią Wizengamotu zostając tym samym najmłodszym spośród członków (dzisiejsza średnia wieku sędziów to ok. 70 lat). 
Na pierwszy rzut oka możemy dostrzec, że zawrotna kariera członków tej rodziny nie może być przypadkowa. Przykładem może być coroczne przyjęcie Bożonarodzeniowe organizowane w rezydencji w Yorkshire, na którym zjawiają się najwybitniejsi politycy i urzędnicy, wielokrotnie z Ministrem Magii na czele. (Swoja drogą ciekawe czy i w tym roku zostanie odwołane ze względu na zaginięcie Christophera Selwyna).


Benedykt, w wieku 65 lat postanowił zostawić funkcję sędziego (dlaczego?) i objąć stanowisko wiceszefa Departamentu Przestrzegania Prawa (podobno z względu na doświadczenie).
Selwynowie od lat muszą wspierać ministerstwo finansowo. Chodzi plotka o tonach złota w ich skarbcu u Gringotta. Z pewnością nieprzypadkowo żona Christophera Selwyna, Hiacynta pracuje na zlecenie tego banku - wszystko zostaje w rodzinie. 
Zaginięcie najmłodszego syna musiało wstrząsnąć zapatrzonymi we własne interesy Selwynami więc ministerstwo wypruwa sobie żyły w poszukiwaniu zaginionego. Co jeśli stały przypływ złota ustanie? Całe szczęście, że Prorok Codzienny pozostaje niezależny od ministerstwa, choć jestem ciekawa co stanie sie po publikacji tego artykułu.

Kolejna teoria poniekąd łączy się z powyższą. Skoro wiceprzewodniczący Benedykt Selwyn osiągnął już tak wiele, jaki może być jego kolejny cel?

2. Benedykt Selwyn lub jego syn planują zostać przyszłym ministrem magii.
Czego więcej może pragnąć bogaty czarodziej z dużym doświadczeniem na wysokim stanowisku niż zostania Ministrem Magii? Ja tego nie wiem, ale jestem pewna, ze nie ma wielu takich rzeczy, które zdołałyby zadowoli wiceszefa największego departamentu. Niewątpliwie znalazłby szerokie grono wsparcia, przecież przyjaźń z Selwynami to same korzyści. Przekonać się o tym mógł nowy zarządca Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów, zaledwie trzydziestosiedmioletni Neil Harris. Został powołany na urząd kilka miesięcy temu, po tym jak jego poprzednik odszedł na emeryturę.
Z uzasadnienia departamentu dowiadujemy się że pan Harris to "osoba wyjątkowo sumienna i pracowita, od wielu lat związana z departamentem, doceniana i szanowana przez wszystkich pracowników. Neil Harris zawsze wyróżniał się swoim zaangażowaniem w każdym z podjętych działań. Doskonale zna zasady działania urzędu i w pełni zasługuje na urząd szefa Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Za najwyższą wartość uznaje Prawo Czarodziejów." 
Pięknie napisane, jednak odnoszę wrażenie że jest inny argument przemawiający za obsadzeniem w roli "drugiego człowieka w ministerstwie" tego jakże sumiennego i pracowitego chłopaka. Otóż pan Neil Harris jest starszym bratem żony Christophera Selwyna, a synowej Benedykta Selwyna. Kolejny dowód na to, jak duży wpływ mają więzi rodzinne w naszym kochanym Ministerstwie Magii. Pytanie dlaczego senior rodu nie zamierza sam objąć stanowiska szefa tegoż departamentu? Możliwe, że planuje od razu zostać Ministrem Magii.

Jest także druga opcja. Dobrze wiemy, że Benedykt Selwyn świetnie sie czuje w roli "szarej eminencji". Jego wpływ na podejmowane decyzje z całą pewnością jest znaczący, jednak wiele nie zdołamy mu udowodnić.
Skoro tak, może wolałby gdyby to jego syn - Christopher został głównym magiem w ministerstwie? Z pewnością wtedy miałby jeszcze większa rolę w tym, co dzieje się aktualnie w sferze publicznej, nie biorąc tym samym bezpośredniej odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Sam przecież piastuje jedynie stanowisko zastępcy szefa jednego z departamentów.

Tylko jaki cel ma upozorowanie zaginięcia syna? Odpowiadam: zdobycie popularności. 
Benedykt Selwyn może zgrywać teraz zatroskanego ojca i teścia, jednak gdy tylko sprawy wrócą do normy popularność pana Christophera Selwyna znacznie wzrośnie, a wielu na pewno zainteresuje się jego historią.
Któż nie uznałby go wtedy za godnego stołka Ministra?

3. Zaginięcie Christophera Selwyna hamuje wdrożenie reformy edukacyjnej. 
Wszyscy słyszeli o zamieszaniu w sprawie mugoloznawstwa w Hogwarcie. Jedni chcą, inni nie. Oczywiście ministerstwo nie wie co robić, komu się narażać? Sympatykom mugoli czy mającym przestarzałe poglądy rodzinom czystej krwi? Najłatwiej byłoby uciszyć sprawę. Osobą która najlepiej do tego się nadała był Christopher Selwyn, prawdopodobnie następca Delmara Mobley'a (szefa Wydziału Edukacji). Ze względu na jego nieobecność nie mogą zostać podjęte żadne istotne decyzje. Gratulujemy pomysłowości. Niestety pan Selwyn będzie kiedyś zmuszony wrócić z 'urlopu'. Do tego czasu może uda się przekonać opinie publiczna do zmiany poglądu na sprawę. 
(z którą nie zgadza sie ministerstwo)


4. Żona wiceszefa Komisji Edukacji jest wilkołakiem.
Udało nam sie dotrzeć do ciekawej teorii na temat Hiacynty Selwyn (lat 35). Jej bliska znajoma udzieliła nam anonimowego wywiadu w którym wyznaje, że otrzymała wiadomość od przyjaciółki. 

rzeczona fotografia

"Hiacynta często do mnie pisze. Przynajmniej raz w tygodniu mam od niej wiadomość. Kiedy wybrali się z Chrisem do Glen Coe obiecała wysłać zdjęcie. Fotograię dostałam, ale następnego dnia przyleciała kolejna sowa z listem. To było bardzo krótkie, jakby pisane pod presją i z wielkim wysiłkiem. Z tego co wyczytałam wynikało, że podczas pełni zaatakował ich wilkołak i Hiacynta jest ranna. Jej mąż odpędził zwierze ale ukrywają się w lesie. Hiacynta podejrzewa, że on ją tam zostawi... Hańbą dla całej rodziny byłby wilkołak pośród nich. Wszyscy wiemy jakie oni mają poglądy. Potwornie się martwię." - przyjaciółka Hiacynty Selwyn
 Moja informatorka nie podaje nazwiska ze względu na swoje bezpieczeństwo, a list spaliła by nie wpadł w niepowołane ręce. 


Do tej pory nikt z rodziny nie komentował przytaczanych teorii, pomimo że większość z nich od dawna budzi ekscytację opinii publicznej

Wszystkie opisane teorie są podparte na faktach lub opiniach różnych osób.  

 Amanda Bittern

środa, 11 listopada 2015

Prorok Codzienny

News>Pilne>Ministerstwo Magii
ZAGINIĘCIE WICEPRZEWODNICZĄCEGO
_________________________________________

Christopher Selwyn, pracownik Wydziału Edukacji w Departamentu Przestrzegania Prawa, a także wiceprzewodniczący tegorocznej Komisji Edukacji jest poszukiwany.
Jego rodzina zgłosiła wczoraj zaginięcie. Selwyn nie stawił się w pracy po minionym, tygodniowym urlopie. Od trzech dni nie nawiązał kontaktu ani z rodziną ani z ministerstwem.
Selwyn miał przebywać w okolicach doliny Glen Coe. W sobotę spotkał się z córką w Hogsmeade i tam też spędził noc. Nie wiadomo gdzie przebywa teraz i czy wciąż żyje.
"Wszystkich, którzy wiedza coś w sprawie, prosimy o niezwłoczny kontakt." ~ Benedykt Selwyn (ojciec zaginionego)
Osoby śledzące ostatnie wydarzenia w ministerstwie wiedzą, że Selwyn ma powiązania z dyskusją dotyczącą wprowadzenia obowiązku mugoloznawstwa w Hogwarcie. Być może mamy do czynienia z chęcią odwrócenia uwagi społeczności od problemów ministerstwa, albo sam Selwyn wolał usunął się w cień pozorując zaginięcie.

Jego żonę Hortensję również uznaje sie za zaginioną.

Praca Komisji Edukacji została zawieszona do odwołania.

sobota, 7 listopada 2015

Prorok Codzienny

News>Ministerstwo Magii
Ukłon w kierunku mugoli
"Mugoloznawstwo - urzędnicy chcą jak najszybciej uciec od tego problemu"
__________________________________________________________
Jesteśmy świadkami historii! Prawdopodobnie rozporządzenie ws."Wprowadzenia obowiązku uczestnictwa w zajęciach mugoloznawstwa w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie", o którym pisaliśmy już jakiś czas temu, zostanie przegłosowane podczas najbliższego posiedzenia Komisji Edukacji.
Co to oznacza? Otóż uczniowie Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie otrzymają na listę przedmiotów obowiązkowych jeszcze jeden - mugoloznawstwo. Do tej pory obowiązkowymi przedmiotami były: zaklęcia i uroki, historia magii, transmutacja, eliksiry, zielarstwo, astronomia, obrona przed czarną magią oraz latanie na miotłach obecne jedynie w klasach pierwszych.
Co się stało, że zmiany są konieczne?
Pani Lidia Bones z pewnością zna na to odpowiedź. Młoda urzędniczka zdobyła dużą popularność głosząc swoją tezę, że "w dzisiejszych czasach wiedza na temat mugoli jest kluczowa". Uważa ona także, że dzieci uczęszczające na te lekcje mają w życiu o wiele łatwiej niż ci, którzy nie chodzili na ten przedmiot. W swoich felietonach, publikowanych w "Tygodniku Czarownica" lub artykułach naukowych w "Gazecie genialnie niemagicznej". Pani Bones ma dużą grupę zwolenników. Jednym z nich jest nauczycielka mugoloznawstwa w Hogwarcie, panna Veronica Shelley.
"Czy szkoła nie powinna przygotowywać uczniów do prawdziwego życie? Chyba właśnie takie jet jej zadanie. A mugoloznawstwo wydaje się być w tej sytuacji równie istotne co zaklęcia czy obrona przed czarną magią. Z resztą kto nie chciałby poznać piękna mugolskiej poezji lub telewizji?!" ~ Veronica Shelley
 Wielu naszych czytelników ma jednak nieco odmienne zdanie. Oto niektóre z wypowiedzi które w ostatnim czasie przysłały państwa sowy:
"To czysta głupota! Niedługo dzieciaki będą wiedziały o mugolach niż czarodziejach. Już teraz każdy wie jak nazywa się gość który wybudował tą kupę żelastwa w Paryżu, a kto pamięta o czarodzieju który zaprojektował Bank Gringotta?" ~ A.J.
"Mugoloznawstwo jest ważne, ale nie na tyle by zmieniać program nauczania. Od wieków naucza się historii magii czy eliksirów. Mugoloznawstwo to stosunkowo nowy przedmiot. Z tego co wiem wprowadzono go dopiero w XVIII wieku." ~ Historyk
"Nie jesteśmy mugolami, a mugole to nie czarodzieje. Trezba o tym pamiętać i zachować jakąś równowagę. Już widzę jak niektórzy wpadają na pomysł, by za pomocą czarów pomagać mugolom. Następną inicjatywą pani Bones będzie chęć ujawnienia całej społeczności czarodziejów przed mugolami." ~ Jasnowidz
"Chciałabym wierzyć, że to takie proste. Dzieciaki się zbuntują. Czarodzieje z natury są niechętni do mugoli" ~ T. F.
 Dlaczego w takim razie ministerstwo planuje wprowadzić reformę? Odpowiedź jest prosta. Udziela nam jej znawca zachowań czarodziejów - Robert Nesmith.
"Czarodzieje w ministerstwie obawiają się odrzucenia projektu reformy w związku z panującym naciskiem na tolerancję mugoli i mugolaków. Członkowie Komisji Edukacji nie chcą głośno mówić co myślą... a myślą czasem na prawdę róże rzeczy, także takie, których lepiej nie mówić głośno. Problem powstaje wtedy, gdy zaczyna brakować zdrowego rozsądku. Kiedyś mieliśmy do czynienia z podobnym zjawiskiem. Wszyscy, którzy popierali mugoli i ich prawa żyli w niebezpieczeństwie z powodu działających grup przestępczych [np. Śmierciożerców - dopisek red.] Teraz jednak nie ma czego się obawiać. To zwykła dyskusja polityczna. Wydaje mi się, że urzędnicy, z taką łatwością zatwierdzają projekt, bo chcą jak najszybciej uciec od tego problemu, a bezpieczniej jest się zgodzić niż polemizować." ~ Robert Nesmith
Dowodem na to może być na przykład fakt, że wiceprzewodniczący tegorocznej Komisji Edukacji - Christopher Selwyn, w ostatnich chwili wziął tygodniowy urlop. Możliwe, że nie będzie obecny na obradach i głosowaniu ws."Wprowadzenia obowiązku uczestnictwa w zajęciach mugoloznawstwa w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie". Szef Wydziału Magicznej Edukacji oraz przewodniczący komisji - Delmar Mobley oznajmił dziś, że brak jednego obradującego nie będzie miał decydującego wpływu, a pan Selwyn powinien wrócić jeszcze przed kończącym głosowaniem.

Zapraszamy do wzięcia udziału w naszej ankiecie!
(sowy z odpowiedziami przesyłamy prosto do redakcji "Proroka Codziennego")

sobota, 10 października 2015

Prorok Codzienny

Polityka>Ministerstwo Magii>Wydział Edukacji>Hogwart
Hogwart bliżej mugoli
"W dzisiejszych czasach [...] wiedza na temat mugoli jest kluczowa! Mugoloznawstwo powinno być obowiązkowym  przedmiotem nauczanym od pierwszej do piątej klasy. "
_________________________________________________________________


Mogłoby się wydawać, że wydarzenia z końca lat 90' zakończą problemy związane z nietolerancją Mugolaków. Otóż dowiedzieliśmy się, że na ostatnim posiedzeniu Wydziału Edukacji (podlegającemu Departamentowi Przestrzegania Prawa Czarodziejów) wypłynęła pewna inicjatywa. Jedna z obecnych - Lidia Bones wstrząsnęła zgromadzonymi.

Udało mi się porozmawiać z urzędniczką, która z chęcią powtórzyła mi co myśli na temat mugoloznawstwa w szkołach.
"Mugoloznawstwo wiąż postrzegane jest jako niepotrzebny przedmiot, a jego wykładowców uważa się często za nieudaczników w karierze pedagoga. Jestem zupełnie innego zdania. Sądzę, że w dzisiejszych czasach, gdy czarodzieje co raz bardziej otwierają się na społeczeństwo mugoli, wiedza na ich temat jest kluczowa! Ministerstwo często jest alarmowane tylko dlatego, że czarodziej utknął w drzwiach automatycznych czy próbował potraktować zaklęciami samoobsługową kasę w supermarkecie. Uważam, że to zupełnie zbędne incydenty, które zabierają cenny czas naszym pracownikom. Myślę, że mugoloznawstwo powinno być obligatoryjnym przedmiotem nauczanym od pierwszej do piątej klasy. " ~ Lidia Bones
Cyrus Tavare
Obok pani Bones głośno wypowiada się także Cyrus Tavare, pracownik Wydziału Edukacji, dawniej Amnezjator.
"Proponowałem coś podobnego kilka lat temu, ale informacja rozeszła się bez echa. Teraz nie zamierzamy odpuszczać! Mam doświadczenie w pracy z mugolami. Nie raz można byłoby uniknąć użycia czarów w ich obecności, gdyby czarodzieje wiedzieli więcej na ich temat." ~ Cyrus Tavare
Przyjrzeliśmy się nieco pani Lidii Bones. Utarło się, iż rodzina Bonesów posiadaja koneksje z Ministerstwem Magii. Rzeczywiście łatwo zauważyć, że większość jej członów odnajduje tu swoje powołanie. Ojciec pani Bones od lat pracuje w Biurze Dezinformacji, natomiast matka, córka mugolskiego prawnika, przez wiele lat była ministerialną sekretarką, dziś jest na emeryturze. Lidia Bones ma dwie siostry, które także zatrudnione są w ministerstwie W czasach Lidia szkolnych należała do Ravenclawu. Owutemy zdawała z mugoloznawstwa, zaklęć, historii magii, numerologii oraz eliksirów. W wieku 18 lat zaczęła praktyki w administracji Wizengamiotu, potem przeniosła się do  Wydziału Niewłaściwego Użycia Czarów. Długo jednak tam nie została i jako 23 latka rozpoczęła pracę w Wydziale Edukacji. Dziś ma 29 lat, męża i trzyletniego syna. Wszyscy razem mieszkają w Londynie.

Lidia Bones
Młoda urzędniczka zebrała już kilkunastoosobową grupę poparcia. Większość z nich pochodzi z Urzędu Łączności z mugolami, więc nie mają głosu w sprawach Wydziału Edukacji, jednak ich działalność rozpowszechnia wśród społeczeństwa twierdzenie, że uznanie mugoloznawstwa za obowiązkowe to bardzo dobre posunięcie. 

Odezwały się już jednak głosy sprzeciwu. Wydział Edukacji jest zdecydowanie podzielony. Wielu czarodziejów, tak jak zauważyła pani Bones, sądzi, że przedmiot ten nie jest wart takiej uwagi, a poszerzanie wiedzy na temat mugoli godzi w godność czarodzieja.
Bezskutecznie próbowaliśmy skontaktować się z Delmarem Mobley'em, szefem Wydziału Edukacji, jednak nie zastaliśmy do w biurze. Rzecznik wydziału oznajmił, że odbędzie się dyskusja w sprawie "wprowadzenia obowiązku uczestnictwa w zajęciach mugoloznawstwa w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie".

Jako jeden z przeciwników pani Bones, Christopher Selwyn, syn Benedykta Selwyna (wiceszefa Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów) zgodził się ze mną porozmawiać.


Redaktor: Czy to prawda, że nie zgadza się pan z pomysłem pani Lidii Bones?
Christopher Selwyn:  Ależ oczywiście, że się nie zgadzam. Rozumiem powody, dla których poruszono ten temat i sądzę, że argumenty zwolenników wprowadzenia obowiązku uczestnictwa w zajęciach mugoloznawstwa są nie najgorsze, ale  miałby może sens jakieś 100 lat temu.
R: Skąd ta opinia?
S: Otóż wydaje mi się, a właściwie jestem pewien, że w dzisiejszych czasach młodzi czarodzieje są już bardzo oswojeni z mugolami. Chociażby nadążają za zmieniającą się modą co nie udawało się naszym dziadkom. Jeśli nawet nie mają bezpośredniego kontaktu z mugolami, to z ich kulturą stykają się na co dzień choćby w szkole wśród przyjaciół pochodzących z mugolskich rodzin. 
 R: Sądzi pan, że to wystarcza?
S: Tak. W Hogwarcie uczniowie mają już w tym momencie natłok zajęć i nie sądzę by dokładanie kolejnych coś tu zdziałało. Chciałbym też podkreślić, że popularność mugoloznawstwa wzrasta samoistnie. W trzeciej klasie co raz więcej uczniów wybiera ten przedmiot i większość z nich pisze potem Owutemy. Tak wynika ze statystyk.[...] Wiedzą, że jest to dobry krok w przyszłość, bo dziś Biuro Łączności Z Mugolami rozrasta się w ekspresowym tempie i potrzebuje wykwalifikowanych pracowników.
R: Czy to prawda, że jest pan w ogóle przeciwny mugoloznawstwu w Hogwarcie.
S: Oczywiście, że nie [..] Mugoloznawstwo od dawna budzi kontrowersje, ale jedynie konserwatywnych środowiskach.
R: Czyli takich jak pańska rodzina? Jaka jest opinia pańskiego ojca na ten temat?
S: Myślę, że nie muszę odpowiadać na te spekulacje, bo nie mają one nic wspólnego z tą sprawą. [...] Chociaż Wydział Edukacji podlega Departamentowi Przestrzegania Prawa Czarodziejów to mój ojciec nie jest członkiem Komisji Edukacyjnej i nie ma głosu w sprawach tego wydziału. 
Selwynowie znani są jako jeden z rodów czystej krwi, który wciąż kultywuje tradycje. Oczywiście od wielu lat starają się odciąć od opinii "nietolerancyjnych". Pomimo, że Christopher Selwyn chce uchodzić za nieuprzedzonego, trzeba zauważyć, że jego żona, również pochodzi z rodziny stricte czystokrwistej.

dom Selwynów

Mimo wszytko pan Selwyn "delikatnie" określa swój sprzeciw. Haywood Malfoy, znany ze swoich poglądów powiedział dziś.
"Prędzej trolle zaczną gadać niż w Hogwarcie będzie obowiązywał taki przedmiot. Nie mam pojęcia kto o zdrowych zmysłach zajmie sie tą sprawą. To marnowanie czasu! Czarodziejom wystarczy inteligencji i sprytu żeby poradzić sobie z mugolami na co dzień, a od poważnych spraw mamy odpowiednie służby. Dziękuję." ~ Haywood Malfoy
 O przebiegu dyskusji będziemy informować na bieżąco.

Zachęcamy czytelników do przesyłania nam swoich opinii na temat dyskusji w sprawie "Wprowadzenia obowiązku uczestnictwa w zajęciach mugoloznawstwa w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie".




S. Engel

wtorek, 7 kwietnia 2015

Prorok Codzienny

rozrywka> wywiad> 
Wielozadaniowa Cristin Foster
"[...] należy podziwiać wszystkie żony, matki, panie domu. To praca pełnoetatowa, bez dni wolnych czy urlopów"
________________________________________

okładka "Damy wielozadaniowej"
     W przyszłym tygodniu do Esów i Floresów zawita poradnik dla kobiet „Dama wielozadaniowa” (ang. Multiasking Lady) autorstwa Cristin Foster (lat 35). Wielu czytelników z pewnością pierwszy raz słyszy o tej kobiecie i zastanawia się dlaczego napisała książkę. Otóż do tej pory pani Foster miała okazję pisać felietony do tygodnika 'Czarownica' oraz magazynu 'Domowe chochliki'.
  W po przednich latach, dzięki wydawnictwu Merge Publications (słynącej z prenumeraty Żonglera) udało się jej także opublikować 3 zbiory opowiadań dla dzieci. W niektórych środowiskach Foster już uchodzi za wyrocznię w sprawach wychowywania dzieci i prowadzenia domu.


Życie rodzinne
Razem z matką oraz 17 letnią córką Anną , którą pieszczotliwie nazywa swoją Plumpką*, mieszka w rezydencji należącej od pokoleń do rodziny męża. On natomiast od dłuższego czasu pracuje i pozostaje za granicą. Zajmuje wysokie stanowisko w Brytyjskim Biurze Międzynarodowej Konferencji Czarodziejów.


W rozmowie z nami
Pewien czas temu udalo się nam porozmawiać z Cristin Foster
„Dzień dobry pani Foster. Cieszę się, że znalazła pani czas dla Proroka, tuż przez wydaniem nowej książki”

„Mów mi Cristin (śmiech). Przy odpowiedniej umiejętności gospodarowania czasem nie ma nic trudnego w udzieleniu krótkiego wywiadu”

„W porządku. Zyskałaś ostatnio dużą popularność. Czy to prawda, że masz własny fanklub?”

„Och, nie nazwałabym tego fanklubem. Po prostu wiele kobiet pisze do mnie listy, a ja na nie odpowiadam. Są ciekawe mojej opinii i bardzo mnie cieszy, że mogę im w pewnym stopniu pomóc”

„Właściwie jak zaczęła się twoja przygoda z pisaniem?”

„Już w czasach szkolnych odkryłam swoje pisarskie umiejętności. Byłam też powierniczką wielu sekretów moich przyjaciółek. Zdarzało mi się rozwiązywać spory i bywać swatką. W Huffelpuffie mieliśmy wiele różnych problemów poza nauką (śmiech)”

„Co skłoniło cię do wydania opowiadań dla dzieci?”

Cristin Foster
„Kiedy urodziła się moja córeczka nic innego się dla mnie nie liczyło. Spędzałam z nią sto procent czasu. Często jej czytałam, bo to niebywale rozwija wyobraźnię maluchów. Wymyślałam własne bajki, na przykład „Jednorożec i czarodziejka” albo „W krainie elfów”, to były ulubione opowiadania mojej Plumpki . Po pewnym czasie zaczęłam je spisywać. Przyznam, był to dość obszerny zbiór. Z ciekawości udałam się do głównego wydawcy Merge Publications. Z początku pozostawał nieprzekonany, jednak jego żona była oczarowana i wkrótce ukazała się pierwsza książeczka. Ilustracje są mojego autorstwa”


„Opowiadałaś o córce, teraz jest już nastolatką. Czy dogadujesz się z nią równie dobrze jak wtedy gdy była małą dziewczynką?”


„Nastolatki są trudne, ale trzeba starać się je poznawać. Być blisko. Ann często nie ma śmiałości opowiadać mi o swoich prywatnych sprawach. W takich wypadkach trzeba po prostu o wszystko dopytywać, nie jak wścibska matka, a zainteresowana przyjaciółka.”

„Skąd wziął się pomysł na napisanie „Damy wielozadaniowej”?”

„Magazyn „Domowe chochliki” był pierwszym miejscem w którym zaczęłam publikować moje teksty, głównie o tym jak radzić sobie z niesfornymi pociechami. Później otrzymałam ofertę pracy w „Czarownicy” jako redaktorka działu, jednak odmówiłam, rodzina przede wszystkim! Ograniczyłam się do publikacji licznych felietonów. Po pewnym czasie zaczęłam pisać o prowadzeniu domu, o kuchni, o ogrodzie, należytym relaksie. Tematyka była zmienna. Listy przysyłane przez czytelniczki - pytania o to jak pozbyć się plam z czyrakobulwy lub jak poprawić relacje z mężem, sprawiły, że postanowiłam opublikować odpowiedzi na najczęstsze w postać tego poradniczka.”

„Podziwiam cię (śmiech)”

„Ależ należy podziwiać wszystkie żony, matki, panie domu. To praca pełnoetatowa, bez dni wolnych czy urlopów.”

„Pięknie powiedziane. Nie wiem czy mogę zapytać, ale sporo mówi się o twojej ciąży... który to miesiąc? Jaki wpływ to ma na twoją pracę?"

"Już piąty. Oczywiście że ciąża ma wielki wpływ na wszystko. O jej przeżywaniu pisałam w mojej książce. To cudowny stan i czerpię z niego wiele inspiracji, daje mi nową energię. Nie mogę doczekać się aż Amy przyjdzie na świat."

"Serdecznie dziękuję za rozmowę. Książka z pewnością odniesie sukces”

~Rozmawiała Matylda Hughes


Cristin Foster przez wielu uznawana jest za kontynuatorkę misji Beatrix Bloxam*, która była zwolenniczką bezstresowego wychowywania i pokazywania dzieciom wszystkiego przez  pryzmat kwiatów i falbanek. Niektórzy nie zgadają się z jej radami i uważają je za przestrzale bądź zbyt pobłażliwe, a samą Foster za wyjątkowo infantylną osobę. Nie zmienia to jednak faktu, że popularność pani Foster niezmiennie wzrasta.
„Cristin pokazała mi jak mogę zmienić życie. Dawniej moje mieszkanie było zaniedbane, nie miałam czasu dla siebie, dzieci były powodem do ciągłych zmartwień. Teraz potrafię pogodzić wymagającą pracę w Św. Mungu, dom oraz rodzinę i jestem na prawdę szczęśliwa.” - mówi wierna czytelniczka felietonów Cristin Foster
Spotkanie z autorką odbędzie się  w księgarni Esy i Floresy na Ulicy Pokątnej od 9 do 13 w sobotę 30 stycznia.
Serdecznie zapraszamy!
_____________________________________________________________________________
plumpka* - okrągła, cętkowana rybka
Beatrix Bloxam* - autorka sławnych "Opowieści spod muchomora"

środa, 7 maja 2014

Prorok Codzienny

STRAŻNICY CZYSTEJ KRWI
- KOGO TAK BARDZO SIĘ OBAWIAMY?
dla Proroka Codziennego Amanda Bittern
Strażnicy Krwi działają  aktywnie w całej Europie i Stanach Zjednoczonych.
____________________________________________________________________
     Wczorajszego wieczoru otrzymałam wiadomość od mojego anonimowego informatora. Strażnicy Czystej Krwi (ang. Pure-blood Guardians) oto nazwa ugrupowania antymugolskiego, które prawdopodobnie zaatakowało mugoli w okolicach Perth.

Rodzina Baysal w 1915
Wczesna historia Strażników Czystej Krwi
zaczyna się w 1911 roku w Armenii (wówczas ZSRR). Wtedy urodził się Gohar Baysal, założyciel stowarzyszenia. W roku 1927 cała rodzina Baysal'ów przeniosła się do Stanów Zjednoczonych. Wówczas rozpoczął się rozkwit działalności Gohara, który już w młodzieńczych latach wykazywał niechęć do mugoli, którą rozwijali w nim rodzice. Wszyscy członkowie jego rodziny nie kończyli szkół i byli kształceni w domu.

Początek działalności
Z początku jego ugrupowanie funkcjonowało pod nazwą Mak’ur aryun Khnamakalnerun (Մաքուր արյուն Խնամակալներուն). W późniejszych latach do jego grupy, oprócz rodaków zaczęli dołączać Amerykanie.  Szybko zdobył dużą grupę popleczników. Gohar Baysal od zawsze był gorącym kibicem działalności Sami-Wiecie-Kogo (chociaż nigdy nie był tak popularny jak brytyjski czarodziej). Miał podobne poglądy i głosił je w swoim kraju. Największym celem Baysala było ujawnienie się czarodziejów przed mugolami i zalegalizowanie używania Zaklęć Niewybaczalnych w stosunku do nich oraz mugolaków. Według niego, podobnie jak według Czarnego Pana, osoby urodzone w mugolskich domach nie zasługiwały na miejsce wśród "szlachetnych czarodziejów". Baysal był wielokrotnie aresztowany za manifestowanie umiejętności magicznych. 

Zbrodnie i uprzedzenia
Gohar około 1940 roku kompletnie odłączył się od swojej rodziny. Stało się to po tym jak strasznym zrządzeniem losu wszystkie jego siostry urodziły niemagiczne dzieci. Uznał on to za klątwę rzuconą na jego najbliższych. Nie zrezygnował jednak ze swojej działalności, a zajął się nią z dala od rodziny.
Do jego największych zbrodni należy przetrzymywanie mugolskiego małżeństwa z dwójką magicznych dzieci u siebie w piwnicy. Po blisko 5 latach spędzonych w podziemnej izbie wszyscy członkowie tejże rodziny postradali zmysły od licznych tortur. Wtedy to Baysal postanowił zrobić z nich użytek. Przez wiele miesięcy  woził ich z jednej magicznej wioski do drugiej i demonstrował "jak będą wyglądać szlamy niezasługujące na swoje różdżki". Wkrótce jednak wszyscy członkowie rodziny zostali uśmierceni na oczach widzów.
Innym nieludzkim zachowaniem było wymordowanie ponad 50 mugoli podczas meczu baseballa w Bostonie.

Więzienie
Zbrodnie Baysal'a wiele razy zgłaszane były w Amerykańskim Ministerstwie Magii. Po przeprowadzeniu żmudnego procesu skazano go na dożywotni pobyt w więzieniu Anchorwall u wybrzeży Alaski.

Śmierć i dalsza działalność Strażników Czystej Krwi
Gohar Baysal dwukrotnie próbował zbiec z więzienia, na szczęście nieudolnie. Umarł w 1987 roku. Nie pozostawił po sobie potomka w obawie, że podobnie jak dzieci jego sióstr, będą one charłakami.
Podobno, tuż przed śmiercią, odwiedził go w więzieniu najbliższy wyznawca. Niestety ale nie udało mi się dowiedzieć jak miał na imię, ale legenda głosi, że był wysoko urodzonym Irlandczykiem współpracujący ze śmierciożercami przed 1981 (rok zniknięcia Sami-Wiecie-Kogo). Baysal przekazał mu ponoć władzę nad całym stowarzyszeniem. 
Najwidoczniej słowo dane Goharowi zostało złamane gdyż na wiele lat słuch o Strażnikach Czystej Krwi zaginął (możliwe z powodu strachu przed władzami). Teraz POWRACAJĄ. Strażnicy Krwi (potocznie) aktywnie działają w całej Europie i Stanach Zjednoczonych.

Dlaczego tak mało wiemy na temat Gohara Baysal'a?
Nie wątpię, że czytając mój artykuł są państwo wyjątkowo zszokowani. Zadajecie sobie pytanie: Skoro jego czyny były tak straszne dlaczego nic o nim nie wiem? Dlaczego nie uczono o nim w szkole? Czy żyłem w przekłamaniu, czy ten artykuł jest kłamstwem? Otóż mogę was zapewnić, że powyższe informacje są jak najbardziej prawdziwe. Powód ukrywania tych informacji jest dość oczywisty. Amerykańskie Ministerstwo milczy w sprawie Strażników Czystej Krwi, ponieważ całe to ugrupowanie jest jedną wielką plamą na  jego [ministerstwa] honorze. Po upadku Czarnego Pana starano się zupełnie zatuszować działalność Strażników Krwi i udawać, że nigdy nie było nikogo takiego jak Gohar Baysal.
Poplecznicy chorej ideologii Baysal'a znowu stali się zagrożeniem.

Więcej informacji już wkrótce w Proroku Codziennym.
~Amanda Bittern

czwartek, 24 kwietnia 2014

Prorok Codzienny

CZY ŚMIERCIOŻERCY NAM ZAGRAŻAJĄ?
dla Proroka Codziennego - Amanda Bittern
Ministerstwo Magii znowu coś ukrywa. "Tuż po pojawieniu się tajemniczej chmury w kształcie węża ktoś rzucił zaklęcie Szatańskiej Pożogi w mugolskiej okolicy"
____________________________________________________________________

     Pierwszy raz od wielu lat zima na Wyspach zapowiadała się iście bajkowo. Na północy kraju wystąpiły wręcz siarczyste mrozy, a na południu temperatury również spadły poniżej zera. O dziwo nagle, tuż przed Bożym Narodzeniem nawiedziła nas odwilż. W ostatnim miesiącu największe opady śniegu nawiedziły hrabstwo Westmorland teraz jego mieszkańcy mają nie mały problem gdyż połowa domostw znajduje się pod wodą.
     Proroka Codziennego rzadko interesują problemy mugoli. Jest tylko jedna ewentualność, która świadczy o zainteresowaniu redakcji ostatnimi anomaliami pogodowymi. Dotarłam do  informacji, które skompromitują całe Ministerstwo Magii.
Otóż w okolicach Perth w zeszłym tygodniu przeszła ogromna nawałnica. Dotarłam do czarodziejów mieszkających w mugolskich wioskach nad rzeką Tay. Ich relacje były bardzo niepokojące...
"Dzień był pogodny i słoneczny. Kiedy zaczęło się ściemniać zobaczyłam ogromną burzową chmurę. To było na prawdę dziwne. Wkrótce potem dostrzegłam, że miała ona kształt węża. Byłam PRZERAŻONA. Myślałam, że to Mroczny Znak." ~Gardenia Foynes
Jak widać ktoś musiał maczać palce w owej burzy. Dopytałam się też o więcej szczegółów z tamtego wieczoru i  dopiero zrobiło się ciekawie.

"Nagle, wśród tej całej zamieci zobaczyłem ogień. Nie wierzyłem własnym oczom. Mój dom płoną. Próbowałem coś z tym zrobić, ale moje czary były za słabe. Ukryłem się z dziećmi i żoną w piwnicy. Wyszliśmy stamtąd następnego ranka. Nie zapomnę tego widoku... po naszym domu nic nie zostało."~Egbert Foynes

Czy to nie prawdopodobne, iż tuż po pojawieniu się tajemniczej chmury w kształcie węża ktoś rzucił zaklęcie Szatańskiej Pożogi? Zapytałam państwa Foynes'ów o ich pochodzenie. Pani Foynes z dumą odpowiedziała, że zarówno ona jak i jej mąż pochodzą z rodziny mugoli mieszkającej w Perth. Nie trzeba być Merlinem by dodać dwa do dwóch i zauważyć co może kryć się pod tym incydentem.
Wioska w której mieszka rodzina z którą miałam przyjemność porozmawiać w większości zamieszkują pozamagiczni obywatele. Wyjątkiem jest staruszek żyjący w niewielkim domu za gęstymi chaszczami. Z nim niestety nie udało mi się pomówić. O dziwo nie zastałam go w domu, a słyszałam, że nie ruszał się stamtąd od zeszłego lata.

     Ta sama burza śnieżna przeszła niedaleko wszystkim znanej magicznej szkoły - Hogwartu. Doszło tam do wypadku. Jedna z uczennic została poważnie poturbowana. Znaleziono ją konającą w zaspie następnego ranka.

   Na pytanie "Czy ministerstwo obawia się powrotu antymugolskich poglądów?" Xavier Algrenn [aktualny Minister Magii] nie udzielił mi odpowiedzi, natomiast jego Starszy Podsekretarz, pan Brayden Cole powiedział:

"To jakieś brednie. Jestem zajęty, może pójdzie pani gdzie indziej siać zamieszanie? To jest poważna instytucja. Ta wasza gazeta szuka sensacji, zupełnie nie potrzebnie."

 Nie wydaje mi się by była to szczera odpowiedź jednak dowodzi ona, że całe "czcigodne" Ministerstwo Magii znowu coś przed nami ukrywa. Jak wiadomo po śmierciożercach słuch zaginą wraz z pokonaniem Sami-Wiecie-Kogo wiele lat temu, jednak to wcale nie znaczy, że niechęć do mugolaków ustąpiła. Niestety nacjonalistyczne ugrupowania wciąż szukają okazji do demonstracji swoich poglądów.

Ciekawym zjawiskiem jest tajemnicze poruszenie w Biurze Aurorów. ⅓ pracowników była nie obecna gdy próbowałam skontaktować się z kimś kto mógłby pokusić się o jakieś konkretne informacje, niestety zostałam wyrzucona za drzwi pod pretekstem "intensywnej pracy biura". 


     Teraz z całą pewnością czytelnicy zwrócą uwagę na anomalia pogodowe. Z pewnego anonimowego źródła otrzymałam informacje o działaniach aurorów, które uniemożliwiły mi wywiad z pracownikami. To one spowodowały nagle ocieplenie i odwilż. Ma to być skutek tajnej akcji przeprowadzonej tuż po nawałnicach. Podobno wiele mugoslko-czarodziejskich miejscowości zostało odciętych od świata, z początku czarnomagicznymi zaspami, teraz powodzią. Czyżby ministerstwo chciało poszperać w umysłach tamtejszych mieszkańców i usunąć z nich to co 'niewygodne'? A może to po to, by złapać sprawców ostatnich wydarzeń? 


O wszystkim będziemy państwa informować na bieżąco.
~Amanda Bittern